niedziela, 15 maja 2022

#Prywatne sentencje "dziadka"...

 Prywatne sentencje "dziadka"...



🙃😉
Symbolicznie...
Pół szklanki pełne, czy...
Pół szklanki puste?...
- Mało istotne!
- Ważne, jaka to "szklanka" i...
- Co "zawiera"!
- Och! Życie!...🤔
O nim myślałem, ale...
- Tak realnie, naturalnie...
- Też sensownie i...😂🤣😂
- Radośniej!😁😆

środa, 11 maja 2022

Star, Starunio, Staruch!😃

 "Star" i...



Star, Starunio, Staruch!😃
- Nie, nie, nie!
- Prawie "nówki"!
- "Stary 20"!
Zdjęcie bardzo ciekawe, bo jest ich kilka i delikatnie różnią się między sobą, choć wszystkie są "pierwszym modelem" gwiazd naszych, starachowickich.
- No, może pomińmy te pięć "zjazdowych", acz tamte były bardzo, bardzo podobne, mimo, że na kobyłkach składane...
- Do rzeczy!
Kabiny jeszcze kanciaste (później ten model zaczynał "opływać"); drzwi z blachy tłoczonej - usztywnione, na grubej, gumowej uszczelce, "zdrowo" odstają od korpusu kabiny, po "trzepnięciu" trzeba było porządnie podciągnąć klamkę, by się nie otwarły podczas jazdy; dwa ręcznie odpychane "wywietrzniki" poziome, po obu stronach atrapy chłodnicy, dawały poczucie nadmuchu, ruchu powietrza, pomagały też schładzać obudowę silnika; sama atrapa z "przegiętych listew blaszanych (potem będzie z "siatki"); we wszystkich już podwójne wycieraczki dzielonej szyby przedniej (początkowo była jedna, tylko na szybie kierowcy), ale...
- Cztery sztuki jeszcze z wycieraczkami ustawionymi pionowo, po środku szyby (tak były spozycjonowane w stanie spoczynku), a jeden "staruś" już z piórkami odchylonymi prawie do poziomu, w górnej krawędzi szkła, znacznie korzystniej dla postrzegania "świata" przez kierowcę, acz "wycierały" tylko 1/3 szyby, dobrze, że na wysokości oczu kierującego; z tego powodu i częstych awarii silniczków "czyścidełek", pod siedzeniem "starmena" zawsze leżało kilka główek cebuli...
- Co? Dziwicie się?
- Zasadę i jej skuteczność poznałem w praktyce (w wykonaniu Taty), tyle, że już "na" "Starze 25", podczas próby "na dziesięć tysięcy" kilometrów, w okolicach Częstochowy.
- Lało jakby aniołowie ceberki w Niebie wywracali!
- "Drapaczki" stanęły.
- Uf! Znów!
- Ciach, cebulę na pół, po szybie z góry w dół i...
- Ważne! Nie dotykać ręką!
- Skok do kabiny!
- Dobrze głowę wytrzeć, z deszczu, ręcznikiem...
- Co? Nie ma ręcznika?...
- A! Na "pace", w plecaku...
- Jest - za to - szmatka flanelowa!
- Też zda egzamin. Wystarczy.
- Jest ok?
- To odpalamy...
Woda spływa z szyby szybciutko i...
- Coś jednak widać!
Po kilku kilometrach zabieg należy powtórzyć i...
- Tak dotąd, aż się cebula skończy, albo deszcz przestanie padać, He, he...
Korki wlewu wody do chłodnicy nie mają jeszcze uszczelnienia przy atrapie, ale już przekręcane, czyli z gumową wkładką w środku (woda wlewem już nie chlusta, ale jak się zagotuje, to pary nie widać, trzeba uważać, by silnika nie załatwić; już za chwilę pojawią się wskaźniki temperatury) i te lustereczka maleńkie, okrągłe - wtedy zawsze koloru czarnego...
- A za siedzeniem pasażera - twardym, jak diabli - zapewne mała, blaszana skrzynka narzędziowa, na którą wystarczyło położyć kawałek koca lub małego "jaśka" i już jazda była, jak się patrzy, lepsza, niż na "skaczącym", twardym "krześle", czy śliskiej masce silnika...
- Pamiętać trzeba, że drogi wtedy głównie brukiem stały, piachem i koleinami. Kierowcy buty z grubą "zelówką" zakładali, kamaszami zwane (zimą filce je zastępowały - nie mylić z gumo-filcami - do połowy wysokości buta skórzane cholewki miały), by sprzęgło i hamulec, bez wspomagania, móc nacisnąć, a na "lędźwia" brzucha pas skórzany, "cnotką" przez nich nazywany, by wnętrzności na kolanach nie zobaczyć.
- A, a! Korby u wszystkich zdjęte ze zderzaków! To nie przypadek. Był to towar "na wagę" nie złomu, lecz złota. Ginęły nagminnie. W niektórych firmach zdawano je, po zjeździe na bazę, do dyspozytora, na tzw. "markę", niczym lampę górniczą w kopalni.
- "Star 20" wspaniały "ciężarowiec", jak na tamte czasy; wielu kierowcom zawodowym marzył się "po nocach"...😃🧐
- Ot, co!
/normy językowe celowo zapomniane, wszak czasu "zaprzeszłego" tekst dotyczy😂🤣🙃😉/
/fot. rok 1955, zasoby własne, "Motor"/

środa, 20 kwietnia 2022

#Prywatne sentencje "dziadka"...

 Prywatne sentencje "dziadka"...



🙃😉
Możliwe jest...
Prawie wszystko...
Prawie zawsze...
Ale...
Nie dla każdego.
Przy czym...
Prawie...
Tylko prawie...
Znaczy.
Chyba, że Wnuczka poprosi, to...
Prawie...
Prawie nie istnieje...
Nawet pesel (prawie) "ważność" traci...😅🙃😉

wtorek, 19 kwietnia 2022

#Prywatne sentencje "dziadka"...

 


🙃😉
Bajka to bajka...
Życie to życie...
Czasem tylko...
Życie bywa jak bajka.
Jeśli już...
To tylko...
Na bardzo krótko.
Ot, co!🧐
Tylko Wnuczka ma prawo myśleć inaczej...😆🥰

sobota, 16 kwietnia 2022

Wielka Sobota... Z serii: Dialogi dziadka z Wnuczką...

 


Wielka Sobota...
Czas zadumy i refleksji...
- Można by spokojnie coś "skrobnąć"...
- A tu taka niespodzianka!
- "Nowowyklute" zajęły moją klawiaturę!
- Zgodnie z dobrymi zasadami nie mogę ich usunąć, aż same nie dorosną i nie odlecą. 😅😂😅 Zostałem pouczony przez Wnuczkę.
- Trudno. Muszę czekać.🙃
- Ach! Mam przecież możliwość skorzystania z klawiatury na ekranie!
- Mam nadzieję, że się nie wystraszą...
- Uf! Problem rozwiązany!😂😂😂
Mina Niuni bezcenna:
- Ty to zawsze coś wymyślisz!
- Nie zawsze Dziecko, nie zawsze...
- Miłego przeżywania w świątecznej atmosferze - życzę...🥰

czwartek, 14 kwietnia 2022

Instalacja Grobu Pańskiego... Lata sześćdziesiąte XX w.

 Czy ktoś jeszcze pamięta?


Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy chciałem przypomnieć tym "młodszym" Przyjaciołom, a tym tylko Młodym zaprezentować, Grób Chrystusa z początku lat sześćdziesiątych XX w., utrwalony na fotografii, zachowanej w mych rodzinnych zbiorach. Symboliczna grota grobowa "budowana" była w prezbiterium drewnianego (pięknego, spalonego) kościoła parafii p.w. Wszystkich Świętych w Starachowicach, na tle tabernakulum, za którym umieszczano makietę Golgoty. Całość "konstrukcji" otoczona była drzewkami świeżych jodeł (tak, tak, drzewkami świeżych jodeł), palmami, paprotkami i kwiatami w doniczkach, które wierni dostarczali ze swych domów na czas Triduum Paschalnego. Pamiętacie ten czas, Wy! "Młodsi"?

🙂 Wszak w całym kraju, przecież, działo się podobnie! Ech! Ten duch Wielkich Świąt, świąt z zapachem wiosny, świąt z "duszą"...
Świąt pisanek, kraszanek, wyklejanek, malowanek, byczków, nalepianek, ażurków - radosnych symbolów życia "odrodzonego"...
Świąt - symbolu Zmartwychwstania...
Świąt życzeń radosnych, niegdyś w pocztówkach zawartych i... znajomym i przyjaciołom słanych, częstokroć własnoręcznie ślicznością talentu nadawcy czynionych...

Było pięknie - żywo, kwieciście, uroczo, z super "dostojnym" klimatem, choć wiosna była czasem dopiero tuż, tuż. Naturalne świece uzupełniały nastrój. Ilość nagromadzonych kwiatów też zachwycała. Grób (grota) była delikatnie podświetlona ukrytą żarówką. Mrowiło trochę po plecach. Był to najładniejsza instalacja w okolicy...

środa, 13 kwietnia 2022

Przedświątecznie...

 Tak przedświątecznie...



- Acz nie tylko! ..................................................................... Przydrożna, ubożuchna, kapliczka w niej zapomniany czeka Chrystus. Wiek mija za wiekiem, cierń wrasta za cierniem. Ktoś zostawił tu serce, ktoś warkocz złoty, ktoś łzy porozrzucał, jak białe dmuchawce. A potem odszedł, cząstkę nieba zabrał ze sobą i pytanie: dlaczego zbyt mało mnie kochasz ? Na brzegu serca przysiadło sumienie ... odejdzie stąd lekkie, jak pióro dmuchawca Przydrożna, ubożuchna, kapliczka. Zgarbiona staruszka, z naręczem grzechów, ubrana w śmieszny, wiekowy kapelusz, co się przekrzywił, tak jakoś, na opak Serce jak drzwi ma, szeroko otwarte. Wiatr porywa modlitwy, jak wstążki, fruną do nieba, a potem spadają chlebem i przysiadają na pomarszczonej dłoni. Chrystus o oczach pełnych nieba nie przestaje czekać ..." Autor: Anna Baran Anna Baran "Oczy pełne nieba"
Anna Baran Anna Baran | Facebook ................................................................. "Wczytuję" się serduchem... Ileż w tym symboliki... Ileż potrzeb i... Pragnień... Ukrytych... Ileż życzeń i marzeń... Życiu potrzebnych... Ileż ciepła i ... Smutku! O trwaniu i przetrwaniu... To słowa i dary życia... W ideale starego, Dobrego, Cierpliwego... Łagodnego... Wyrozumiałego... Chrystusa... - Ukryte! To myśli i czyny ludzkie... W oczekującej Figurze... Zamknięte... Znamiona czasu... To życie przecie... - A wszystko to w aż finezyjnym, w swej prostocie... - Lirycznym, niemal jak dusza dobrego życiem pielgrzyma... - Werso-toku zawarte! Chylę stare czoło ku ziemi, w geście szacunku i uznania. - A! A! A! - Nie omieszkam nadmienić, że Autorka jest uznanym architektem pełnym szacunku do dokonań swych Poprzedników w zawodzie i nie tylko, właścicielką wielu talentów... PS Fotografia - Anna Baran Anna Baran /W komentarzu mym, tradycyjnie, odstępstwa od norm językowych z rozmysłem uczynione/

niedziela, 3 kwietnia 2022

Wracamy na Zuzulandię... Z serii: "Dialogi dziadka z Wnuczką"...

 Z serii: "Dialogi dziadka z Wnuczką"...



Wracamy na planetę Zuzulandia...
- Pamiętasz Dziadziusiu, że na Zuzulandii, planecie większej o trzysta metrów od Słońca, dotychczas mieszkają tylko Zuzulkowie?
- A jest ich 155 555.
- Tak, pamiętam. Oczywiście.
- Mówiłaś, że nie ma warunków, by mogli tam przebywać ludzie.
- Wiesz trochę się zmieniło.
- Tak?
- Tak, na lepsze.
- O! Co takiego?
- Mieszkańcy planety cały czas nas obserwują. Ostatnio zauważyli masę, bardzo dużo, silnych wybuchów na Ziemi. Postanowili nam pomóc.
- Doszli do wniosku, że muszą przygotować się na przyjęcie migrantów.
- Wiesz, tak jak my teraz przyjmujemy.
- Nie mają wody, więc powiercili głębokie otwory w grotach i uruchomili parowe gejzery. Pieką nad nimi - gejzerami, w tych jaskiniach masę wilgotnych ciasteczek.
To jest pyszny pokarm, zawierający dużo dobrego płynu, a niezjedzony znakomicie użyźnia glebę planety i jest nadzieja, że lada chwila pojawią się jakieś warzywa.
- Gejzerów jest co raz więcej i więcej. Tym samym i ciasteczek szybko przybywa.
- Dzisiaj doleciały tam wilki - brązowy i w szaliku.
- Mój ulubiony (w szaliku - od narratora) przekazuje, że wszystko jest już w porządku, tylko muszą jeszcze odwiedzić ogromny, szary krater, w kształcie wielgachnego ucha, w którym mieści się Park Jurajski, z żywymi, potężnymi dinozaurami, ale one są oswojone, więc nie będzie problemu i szybciutko przyślą nam zaproszenie.
- A! A! Zapomniałam! Tam w kwietniu nie ma zimy. Tam nigdy nie ma zimy...
Cieszy mnie ten dialog, a właściwie monolog, ale i przeraża równocześnie...
- W trudnych czasach żyć nam przyszło. Nawet w sympatycznej opowieści Dziecka słychać ich echo...



czwartek, 24 marca 2022

#Słoń. Ech, te stare fotografie...

 

Wiedziałem! Wiedziałem! Wiedziałem,
że gdzieś mam starą fotkę Słonia!
Czasem też Grzybem ją zwano, choć właściwy Grzyb znajdował się nieco dalej, na wysokości obecnego budynku sądu; tak w 1/3 skały, patrząc od góry. Wejść pod niego było dość ciężko, ale gdy się już wśliznęło, uczucie było niesamowite; ogromna "kapa" wisiała nad głową, a okoliczny świat nabierał dostojnego wyglądu. Gdy wchodziło się mozolnie po schodach, skała ta prezentowała się naszym oczom niczym potężny borowik. Zniszczono ją chyba podczas budowy obecnych schodów i równania terenu pod "stary" Manhattan ( a może Manhatan, jak w Kutnie i Lesznie 😅). Dosypano "gruntu" i skały jakby niższe się stały😕. Tę "bryłę" też "znajdę"; muszę tylko głębiej poszperać w swoim "archiwum".
Dziś Słoń trochę się "spłaszczył", "spiaszczył", "wygładził", "zneutralizował", ale wciąż jest dość "czytelny". 21 sierpnia 1936 roku (data na fotografii) "charakterniej" się prezentował.
- Prawda?
Odpoczywał sobie na szczycie, z trąbą w dół opuszczoną. Wygrzewał się w słońcu, a deszczem i śniegiem skórę "dopieszczał".
Czyściutko wokół było, nawet krzewu i chwastu, o drzewie nie wspominając... Łąka - zaś - na samym szczycie dopiero "stała", a na niej wspaniałe "majówki" z harmoszką, bandżo i skrzypkami - oczywiście!
- Czy coś "z wyskokiem" też bywało?
- Grzecznie Dziadków nie pytałem...😃
/Dla niewtajemniczonych - skałki w "centrum" Starachowic/

wtorek, 22 marca 2022

# Dlaczego topi się Marzannę? Z serii: "Dialogi dziadka z Wnuczką".

 


Z serii:
"Dialogi dziadka z Wnuczką".
- Dziadziusiu! Dlaczego topi się Marzannę?
- Uuuuu.... Zaczęło się!
Niby proste, ale...
Skupiam się i ble ble ble....
- Że zwyczaj, że obrzęd...
- Że od Mieszka, a nawet może wcześniej...
- Że bogini słowiańska...
- Że kukła, że symbol tego co martwe...
- Że...
- Że od "moor", moru, mory, dziewanny...
- Że już Długosz...
- Że i w innych krajach...
- Że czasem tylko palono...
- Że słoma, że tektura, że stare ciuszki...
- Że wstążki...
- Że pożegnanie zimy...
- Że powitanie wiosny...
- Że pragnienie by wszystko budziło się do życia...
- Że orszak...
- Że na kiju...
- Że gaik na końcu...
- Że u nas - Kamienna, Wisła i Morze Bałtyckie...
- Że już zakazane...
- Bo zaśmiecanie...
- Że...
- Wszystko dobrze, Dziadziusiu, ale wciąż nie wiem, po co topić, palić?
- Przecież żal!
- To tak, jakbym jednego ze swoich pluszaków utopiła lub spaliła.
- Brrrr... W życiu...
I co? I klops! Dziadek! Na całej linii!
- Może i dobrze, że zakazali! He, he, he...
Z wiosennymi pozdrowieniami...
- Nie topcie Marzanny! Hej!😁
/Wszystkie odstępstwa od norm językowych przez złą Marzannę "na mnie" wymuszone/


sobota, 19 marca 2022

#Nie mam kota...

 


Z uznaniem i szacunkiem...
Dla Przyjaciół, którzy...
Mają kota...
Na punkcie...
Kota!
Swojego kota!
Nie mam kota i...
Nie mam kota...
Na punkcie kota, ale...
Mam kota...
Na punkcie tego kota...😄
Wiosennego kota!